DJ Dziekan: Jestem muzycznym świrem

Napisał  środa, 22 sierpień 2018
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Ja nie mam fanów, bo nie jestem gwiazdą. Każdy człowiek, który mnie wspiera to mój ziom! Wszystko co się stało w moim muzycznym świecie zawdzięczam właśnie moim przyjaciołom z fanpage. Dziękuje im z całego serca, dlatego nie nazywam ich fanami – tylko moją drużyną. Czasami sam się dziwie, że tyle osób ogląda gościa, który gra na klawiszach w nocy! To niesamowite! - mówi w wywiadzie dla portalu NutaFM.pl Marcin Dziekański, czyli popularny DJ Dziekan, rezydent klubu Energy 2000.

 

 

- Różnisz się od typowego DJ-a, ponieważ, zamiast za konsoletą, grasz na imprezach muzykę na żywo na klawiszach. Skąd ten pomysł? Czy była to chęć wyróżnienia się spośród innych DJ-ów?

- Absolutnie nie, ludzie którzy mnie znają, wiedzą, że nie mam „parcia na szkło”. Myślę, że zbytnio się nie wyróżniam. Nie jestem zbyt wysoki, a więc czasami nie widać mnie nawet zza klawiszy (śmiech). Po prostu lubię grać muzykę na żywo. Każdy występ w klubie to pełen spontan. Nie mam przygotowanych setów – chyba to mnie najbardziej „kręci” – możliwość operowania tymi dźwiękami w momencie ich grania.

- Jak to możliwe, że grając tylko na klawiszach, jesteś w stanie uzyskać identyczne dźwięki, do tych, które inni DJ-e i producenci tworzą za pomocą wielu programów komputerowych?

- Sam jestem producentem, tylko że moje kawałki nie są zbyt popularne. Może właśnie ta amatorska produkcja pomogła mi trochę w opanowaniu niektórych funkcji i barw instrumentu. Dźwięki, których używam to inspiracje muzyczne z lat 2000, wtedy królował mój ulubiony styl – Hands’up! Myślę, że niektóre „piszczące” dźwięki zostały mi w głowie z dzieciństwa, a w połączeniu z różnymi barwami można coś „wykręcić”. Przede mną jeszcze dużo pracy, a już za kilka miesięcy będzie troszkę „dźwięczniej”.

- Długo zajmuje nauczenie się grania jednego klubowego kawałka na klawiszach?

- Trudne pytanie, ponieważ każdy kawałek jest inny, ale dla chcącego nic trudnego. Wystarczy wiele cierpliwości oraz miłości do klawisza! Bo na pewno to wielkie uczucie!

- Czy jest jakiś utwór, którego nie jesteś w stanie zagrać?

- Jestem amatorem klawisza, wiele kawałków jest dla mnie bardzo trudnych,  na pewno nie zagram wszystkiego. Może z czasem… Na razie skupiam się na swoich pomysłach i patentach.

- No właśnie, jesteś absolwentem Szkoły Muzycznej im. Ludomira Różyckiego w Kielcach, gdzie skończyłeś klasę akordeonu oraz klasę perkusji. Dlaczego więc twoim oczkiem w głowie są klawisze?

- To zabawna historia. Akordeon mi się nie podobał, perkusję uwielbiałem. Jednak zaczynając przygodę z graniem, docelowo miałem grać na „garach”, ale nie mieliśmy klawiszowca i jakoś tak wyszło, że zacząłem ćwiczyć na keyboardzie… Sam nie spodziewałem się tego, że tak mi się to spodoba. To jak z zakochaniem – wystarczy jedna chwila, a ja od zawsze lubiłem muzykę, w której przeważają klawiszowe motywy – z czasem zacząłem je ćwiczyć i tak klawisze stały się moim „oczkiem w głowie”.

- A może kolejnym krokiem będzie granie klubowych kawałków właśnie na akordeonie lub perkusji?

- Nagrałem kilka filmików gdzie gram klubowe utwory na akordeonie. Zapraszam do sprawdzenia. Nie są to jakieś wybitne wykony ale myślę, że brzmią ciekawie

- Jak zaczęła się twoja miłość do muzyki? Ktoś Cię szczególnie zainspirował?

- Zapewne rodzice. Moja mama była wokalistką, tata zbierał kasety z muzyką z lat 80. Jako małe dziecko patrzyłem jak mama śpiewa w zespole, a od taty podbierałem kasety. Z czasem zacząłem się bawić w przegrywanie tych kaset, łączenie piosenek. Lata 90 – magia – dwa magnetofony, tylko jeden z funkcją nagrywania, do tego czysta kaseta i można było robić „cuda”. Miałem wtedy chyba 8 lat. Najpiękniejsze lata życia. Tak zaczęła się ta prawdziwa miłość.

- Podobno też grasz na „dziwnych rzeczach”, jak klucze, szklanki czy butelki. Powiedz szczerze, na czym ty nie grasz? (śmiech)

- Czasami poszukuje dźwięków w przedmiotach codziennego użytku – szklanki, klucze, puszki, widelce – muzyka jest wszystkim, a wszystko jest muzyką. Nie umiem grać na saksofonie… Zawsze chciałem się nauczyć, jednak podobno za słabo dmucham (śmiech). Nie poddam się tak łatwo i kiedyś jeszcze zagram klubowego live na saxie.

- Twoje live na FB mają nawet o 2-3 w nocy po 500 oglądających. Ludzie są zafascynowani twoją muzyką, masz swoich wiernych fanów?

- Ja nie mam fanów, bo nie jestem gwiazdą. Każdy człowiek, który mnie wspiera to mój ziom! Przecież gdyby nie ludzie z fanpage, to teraz byśmy nie rozmawiali. Wszystko co się stało w moim muzycznym świecie zawdzięczam właśnie moim przyjaciołom z fanpage. Dziękuje im z całego serca, dlatego nie nazywam ich fanami – tylko moją drużyną. Czasami sam się dziwie, że tyle osób ogląda gościa, który gra na klawiszach w nocy! To niesamowite!

- Dajesz koncerty tylko w Polsce, czy również za granicą?

- Miałem przyjemność zagrać w Irlandii i Holandii – coś pięknego! Chłopak z Facebooka i takie wyróżnienia. Sam do tej pory w to nie wierze. W przyszłości pojawię się również w Belgii oraz ponownie na Wyspach Brytyjskich.

- Jaką muzykę najbardziej lubisz grać? Czy jest to tylko muzyka klubowa, techno?

- Jestem muzycznym świrem – takim mianem określają mnie ludzie. Po prostu lubię grać, czy jest to klubówka, disco, country, pop – nie ma różnicy – muzyka to muzyka.

- Kto jest twoim idolem?

- Niestety nieżyjący już Mbrother – Mikołaj Jaskółka. Wzór muzyczny, dobry człowiek o wielkim sercu. On dodał mi wiary w siebie i dzięki niemu zrobiłem pierwszego facebookowego live. W gronie idoli na pewno nie może zabraknąć C-BooL - od jego kawałków rozpoczynałem przygodę z klubowymi brzmieniami. Mógłbym długo wymieniać, bo mam setki idoli – na pewno na czołowych miejscach znajdują się jeszcze Dj Thomas i Dj Hubertuse.

- Podobno twoim największym marzeniem było zagrać w Energy 2000. To marzenie spełniło się w 2017 roku. A teraz, uzyskałeś w tym klubie miano ExclusiveResidenta?

- Jako mały chłopiec dostałem w prezencie od starszych kolegów „Energy Mix”.  Pamiętam jak dziś te słowa: „młody, posłuchaj sobie dobrej muzyki”. W latach mojej młodości dostęp do takich składanek był bardzo trudny. Ten jeden mix przesłuchałem chyba 1000 razy. Poprosiłem kolegów, aby przynieśli mi jeszcze więcej! Myślę, że jestem chyba największym fanem klubu Energy 2000. Moim marzeniem było tam pojechać i poczuć tę atmosferę.  Będąc dzieciakiem zamykałem oczy i „stawałem” na jednej scenie z Thomasem, Hubertusem, Pakito, Bennasim… A kilka lat później zagrałem w Energy. Prędzej spodziewałem się, że polski klub piłkarski wygra Ligę Mistrzów. Mega sprawa, do tej pory nie mogę w to uwierzyć. Jestem tylko zwykłym chłopakiem, amatorem klawisza. Za to marzenie dziękuję przed wszystkim rezydentom oraz właścicielom klubu Energy 2000. Dla mnie są jak rodzina.

- Jakie jest teraz twoje kolejne marzenie? Czy może czujesz się już spełnionym muzykiem?

- Muzykiem to jest Jean-Michel Jarre, ja jestem muzykantem. Największe marzenie to 3 córeczki i jeden synek!

- Nie chciałbyś wystąpić w jakimś telewizyjnym talent-show?

- Na wszystko przyjdzie czas… Zdradzę pewien sekret – już niedługo zobaczycie mój gościnny występ w pewnym programie TV. Ze swojej strony chciałem bardzo podziękować za ten wywiad! Nie spodziewałem się, ze ktoś będzie chciał ze mną przeprowadzić taką rozmowę. Poważnie. Pozdrowienia, zapraszam na Facebooka do Dj Dziekana! Uśmiechajcie się i zawsze wierzcie w swoje marzenia!

 

 

----------------------------------------------

Dla Portalu NutaFM - Koza

foto: www.facebook.com/djdziekan

Wyświetlony 10111 razy

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

PIXEL_TEXT_LEGAL PIXEL_LINK_LEGAL_TEXT