"Armine, Sister" - tragiczny ormiański śpiew o wielkiej rzezi

Napisała  czwartek, 09 lipiec 2015
"Armine, Sister" - tragiczny ormiański śpiew o wielkiej rzezi Fot. radioszczecin.pl
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Spektakl „Armine, Sister” był dominantą festiwalu Spoiwa Kultury 2015. W ciemnościach szczecińskiego portu niósł się – okraszony mocną symboliką – krzyk o pamięć i świadectwo ormiańskiej tragedii. Z dedykacją dla historii, kultury i cierpienia Ormian.

Upalny lipcowy wieczór, godzina 20:00. Atmosfera grozy i misterium ogarnęła widzów tuż po wejściu do budynku Deutsche Bahn Port Szczecin. Ciemna hala z huczącym pogłosem podkreślała dramaturgię sztuki. Pełnej mroku, wyrazistych metafor i orientalnej symboliki. Dynamicznej, intensywnej, gwałtownej, głośnej, z wiodącym ormiańskim śpiewem. Tytuł spektaklu – „Armine, sister” - miał być niczym pierwsze słowa listu bez adresata, listu skazanego na wędrówkę w czasie i przestrzeni.

Przestronna hala była doskonałym miejscem do prawie dwugodzinnej inscenizacji serii ruchliwych scen. Scenografia była bardzo ascetyczna – w mrokach sceny znalazło się kilka kolumn, dwie pary drzwi, łóżko, drewniana konstrukcja (przypominająca szubienicę). I piasek, mnóstwo piasku wysypującego się z kolumn.

Bardzo istotne znaczenie dla rozwoju akcji spektaklu odegrała muzyka. Uznanie należy się zwłaszcza dla Dengbesza Kazo – jego dramatyczny tenor głośno i ekstatycznie rozbrzmiewał w hali szczecińskiego portu. Pobrzmiewały w nim echa ormiańskiej rzezi z 1915 roku, którą upamiętniał spektakl. Oprawę muzyczną stanowił wyłącznie śpiew a cappella (bez akompaniamentu), kojarzący się głównie z muzyką liturgiczną. Ascetyczna muzyka pozwalała skoncentrować się na doświadczeniu tragedii, była doskonałym środkiem do jej opisu. Nie instrument, a tylko człowiek swoim śpiewem może dać autentyczne świadectwo tragedii drugiego człowieka.

„Armine, Sister” to sztuka surowa w estetyce, zarazem głośna i dynamiczna - pełna ruchu, huku i hałasu. Drzwi z hukiem upadają na ziemię pod ciężarem bezwładnego ciała Ormianki. Kamień z hukiem upada na łóżko, tuż przed leżącą na nim brzemienną Ormianką. Mężczyźni z hukiem i krzykiem wciąż obalają i stawiają na nowo kolumny.

Kolumny według artystów z Teatru ZAR nawiązywać miały do przestrzeni opuszczonego kościoła Ormian. Tę interpretację sugerowała muzyczna klamra spektaklu – śpiewana modlitwa z dramatycznie intonowanym „Amen”. Jednak powtarzające się sekwencje obalania kolumn i stawiania ich na nowo w moich oczach stanowią metaforę XX-wiecznej historii Europy. Pełnej brutalnych i gwałtownych wojen, krzywdy całych narodów. Epokę upadku i odbudowy, podnoszenia się z kolan. Okres rasowej eksterminacji (Holocaust, Porajmos) i upomnienia się ofiar o swoje krzywdy. W całym tym stuleciu zupełnie zapomniano o inicjacji - pierwszym masowym ludobójstwie XX wieku... rzezi Ormian z rąk Turków.

I piasek sypiący się z kolumn strumieniami, w nim skąpane ormiańskie kobiety, "ormiańskie siostry". Piasek, na który w konwulsjach upada jedna z bohaterek. Czy nie jest to synekdocha (rodzaj metafory, część zamiast całości) Pustyni Syryjskiej, na którą Turcy wygnali ormiańskie kobiety i dzieci? Ofiary błyskawicznie umierały z głodu, pragnienia i wycieńczenia.

W „Armine, Sister” pojawiła się również typowa dla ormiańskiej kultury symbolika owocu granatu. Sok z granatu na śnieżnobiałej koszuli, podobny do ogromnej plamy krwi. Pęknięty owoc granatu jedna z aktorek miażdżyła na odsłoniętej piersi. Biblijny symbol życia, płodności, regeneracji – jego zestawienie z ormiańską tragedią zdaje się mrozić krew w żyłach.

Kobiety rzucane i wieszane przez umięśnionych mężczyzn (Turcy?). Leżąca na podłodze Ormianka, która rozrywa czerwony materiał wychodzący z własnego brzucha (wnętrzności?). Ormianka wystraszona zapalniczką w męskiej dłoni (podpalanie wiosek?), z hakami zawieszonymi na szyi (wieszanie Ormian?). Prosta symbolika w dobitny sposób oddaje autentyczne fakty ormiańskiej tragedii. Z podobną mocą przemawia nagość kobiecych ciał, ich drobne zniekształcone piersi (całe w piasku), kościste chude barki. Napięte, wygięte, udręczone ciała 1,5 miliona wymordowanych Ormian.

Hiperrealistyczny koszmar, w którym prym wiedzie tysiące milczących istnień. Rozpaczliwy krzyk o pamięć i świadectwo. Ciemność, huki i trzaski, dramatyczna monofonia Dengbesza, granat, krew. I piasek, wszędzie piasek.

***

Spektakl muzyczny „Armine. Sister” miał swoją premierę 28 listopada 2013 roku w Studiu Na Grobli Instytutu im. Jerzego Grotowskiego. W ramach festiwalu Spoiwa Kultury 2, 3 i 4 lipca wystąpili w tym repertuarze artyści Teatru ZAR.

Reżyser przedstawienia: Jarosław Fret.

Aktorzy i muzycy: Davit Baroyan, Ditte Berkeley, Przemysław Błaszczak, Alessandro Curti, Jarosław Fret, Murat Içlinalça, Dengbesz Kazo, Aram Kerovpyan, Vahan Kerovpyan, Kamila Klamut, Aleksandra Kotecka, Simona Sala, Orest Sharak, Masha Vahdat, Marjan Vahdat i Tomasz Wierzbowski.

Prowadzenie studia śpiewu modalnego – Aram Kerovpyan, współpraca wokalna – Virginia Pattie Kerovpyan.

***

Główna idea spektaklu do podjęcie kwestii tabu i zakłamania historii. I potrzeba dania świadectwa. Surowy koszmar, milczące oskarżenie rzucone Europie i światu. Przyjmujesz?

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Dla portalu NutaFM.pl - Joanna

Wyświetlony 1409 razy

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

PIXEL_TEXT_LEGAL PIXEL_LINK_LEGAL_TEXT