fbpx
wtorek, 22 lipiec 2014 04:20

Weekend z bluesem

Napisane przez Sentymentalna
Oceń ten artykuł
(0 głosów)
Rybnik Festiwal Rybnik Festiwal

Dwanaście zespołów, dwa dni, jedna scena. Covery i kompozycje własne. Mnóstwo dobrej muzyki. Podczas 10 Rybnik Blues Festival, który odbył się w dniach 19 i 20 lipca, Teatr Ziemi Rybnickiej tętnił pozytywną energią zarówno dzięki występującym muzykom, jak i publiczności. Klimaty bluesa, rockabilly, soulu przyciągnęły młodych i starszych.

 

Muzyczny pojedynek

Rybnicki festiwal bluesa to nie tylko koncerty zaproszonych zespołów ale też część konkursowa. W tym roku zagrało osiem zespołów, między innymi Ash’n’becher, który łączy blues ze śląską gwarą i sporą dawką humoru, lubujący się w improwizacji Forsal, czysto bluesowy i bardzo energiczny SKL Blues, a także Instant Blues, przez jedną z uczestniczek imprezy opisany jako grający ryśkowy blues. Nie zabrakło też zespołów z damskim wokalem czyli Wicked Heads i Blue Cab, które urozmaiciły wieczór. Jednak zwycięzca mógł być tylko jeden, a został nim zespół Instant Blues. Widzowie zgodnie stwierdzali, że nagroda dla muzyków z Zielonej Góry była w pełni zasłużona. Państwo Anna oraz Piotr, którzy na festiwal przyjechali z Gliwic, opisali grupę jako wybijającą się, najwyższej klasy i profesjonalną, dodając, że bardzo podobało im się, że teksty są w naszym ojczystym języku. Pozytywnie wypowiedzieli się także na temat zespołu Ash’n’becher czyli zdobywcy drugiego miejsca. Nie lubię śląskiej gwary ale to mi się podobało- podsumowała pani Anna. Na trzecim miejscu uplasował się Forsal, a nagroda publiczności powędrowała do SKL Blues. 25 godzin w profesjonalnym studiu nagraniowym otrzymał Wicked Heads, który intrygował brzmieniem, wykonując blues z domieszką country.

Podróż w czasie

Burnin’ Hearts przeniósł nas w klimat lat 50, grając rockabilly, wczesną formę rock and rolla. Muzycy na scenie czuli się jak ryba w wodzie. Charyzmatyczny Czarek Szymaniak czarował charakterystycznie załamującym się wokalem w stylu Elvisa Presleya oraz tanecznymi ruchami (podczas jedynej ballady porwał nawet do tańca pewną panią z widowni), Paweł Jodko przerzucił gitarę na plecy i zaserwował solo, a Andrzej Chorzela nie mógł wytrzymać w jednym miejscu i skakał z kontrabasem po całej scenie. Występ drugiego z zespołów, Dr Blues & Soul Re Vision nie zwolnił tempa- Dr Blues utrzymywał fantastyczny kontakt w widownią, przechadzając się z gitarą pomiędzy rzędami i zachęcając wszystkich do wspólnego śpiewania. Podczas przedstawienia członków zespołu największe brawa zebrała z kolei energiczna basistka Joanna Dudkowska. Po koncertach w klimatycznie zaciemnionym wnętrzu Klubu pod Teatrem odbyło się jam session, które trwało do…4 nad ranem.

Ciąg dalszy...

Drugiego dnia scenę rozgrzali laureaci festiwalu, którym osobiście gratulował wiceprzewodniczący Rady Miasta Rybnika, Jan Mura. Oprócz tego odbyło się losowanie nagrody w postaci zaproszenia na Silesian Jazz Meeting, który będzie miał miejsce w sierpniu. Tego wieczoru na scenie pojawili się następnie Midnight Blues, laureaci zeszłorocznego Rybnik Blues Festival. Nie będziemy zwalniać dzisiaj, no… może jeden wolny numer- zapowiedział wokalista, Jarosław Saniewski. Potem to już śpiewał, grał na cudzej gitarze :) i rozkręcał show. Żaden z muzyków nie mógł poczuć się odsunięty w cień, nawet perkusista, Mariusz Bodnar, którego podobno wokalista ciągle zasłania. Muzyk zaskoczył wszystkich mocnym, rock and rollowym głosem, którym idealnie dopasował się do utworów AC/DC oraz ZZ Top. Jak najbardziej zasłużenie zebrał spory aplauz. Nawiasem mówiąc, panowie z Midnight Blues są przesympatyczni. Po koncercie ucięłam sobie z nimi miłą pogawędkę. Fajne miejsce tutaj macie- powiedział gitarzysta, Artur Błaszkowski, dodając, że podobało mu się również na zeszłorocznej edycji festiwalu, która odbyła się na kampusie. Panowie obiecali także zajrzeć na naszą stronę - trzymamy za słowo! :)

Ostatnim gościem Rybnik Blues Festival była formacja Jan Gałach Band, która często serwowała publiczności partie instrumentalne, włącznie z długą solówką perkusistów (dla zespołu regularnie grają dwaj), które stopniowo wciągały widza. Zaś wokal Karoliny Cygonek ostatecznie chwytał i nie puszczał aż do końca. Specyficznym, nieco psychodelicznym klimatem zespół zamknął ostatni dzień festiwalu.

Muzyka łączy...

W 2013 roku koncerty odbyły się na wolnym powietrzu, co dało uczestnikom wydarzenia okazję do poskakania w rytm muzyki. Jednak, choć tym razem widzowie oglądali koncerty na siedząco, wyrażano opinię, że tegoroczna impreza wypadła nawet lepiej. Patryk, 23- letni Rybniczanin, zapytany o najlepszy punkt festiwalu, bez wahania wymienił występ grupy Burnin’ Hearts. Właściwie każdy mógł znaleźć coś dla siebie ale myślę, że największym plusem wydarzenia było to, że zgromadziło w jednym miejscu mnóstwo ludzi dzielących jedną pasję- pasję do muzyki. Bez żadnych wątpliwości polecam i zapraszam za rok. Podobno muzyka w tych czasach schodzi na psy ale po Rybnickim festiwalu jakoś trudno się z tym zgodzić…


źródła: rybnikbluesfestival.pl ; facebook.com/burnin.hearts ; midnightblues.pl

fot. facebook.com/Rybnik-BLUES-Festival

Na zdjęciu zespół SKL Blues

Wyświetlony 2093 razy

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

PIXEL_TEXT_LEGAL PIXEL_LINK_LEGAL_TEXT