Royal Blood - odrodzenie rock and rolla

Napisane przez  Sentymentalna środa, 05 listopad 2014
Royal Blood Royal Blood
Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Rock and roll is dead. You can't even sing or play an instrument so you just scream instead. – śpiewał niegdyś Lenny Kravitz. Na szczęście albo się mylił, albo właśnie doświadczamy odrodzenia dobrego gitarowego grania. Dostarczają go dwaj muzycy, który założyli zespół Royal Blood. Zachwycili się nimi Jimmy Page, The Arctic Monkeys, czy Matt Bellamy, wokalista Muse. Ja również nie pozostałam obojętna.

 

Royal Blood rozpoczęli karierę w iście brawurowy sposób. W sierpniu wydali swój debiutancki album, który uplasował się na pierwszym miejscu na listach przebojów w Wielkiej Brytanii oraz Irlandii. Został zatytułowany po prostu "Royal Blood." Można powiedzieć, że muzycy nie wysilili się przy nazwie płyty ale nie można powiedzieć, że jej zawartość jest nieciekawa. Chociażby singiel "Figure it Out" wniósł mnóstwo świeżej energii do świata współczesnej muzyki rockowej. To bezkompromisowe, intensywne granie- jednym słowem wielki power. Zero zbędnych elementów. Nie chodzi z resztą tylko o ten utwór- na "Royal Blood" znajdziecie więcej udanych nagrań, jak na przykład "Blood Hands" z zabójczym riffem, czy "Careless", który przykuwa uwagę od samego początku, a potem ani na chwilę nie zwalnia tempa. Na tym albumie aż roi się od świetnych riffów i solidnego bębnienia. Co ciekawe, zespół składa się jedynie z grającego na basie wokalisty, Mike’a Kerra i perkusisty Bena Thatchera. Ich nagrania nie zawierają brzmienia gitary elektrycznej. Tak jest, wszystkie te czaderskie dźwięki zagrał Kerr na gitarze basowej.


 

okładka pierwszego albumu zespołu

 

Może się wydawać, że w muzyce wszystko już było. Dlatego właśnie każdy nowy zespół, który pojawi się na rynku nie uniknie porównań do innych grup. Nie uniknęli tego też panowie z Royal Blood, którzy usłyszeli między innymi, że brzmią podobnie do The Black Keys, Muse, The White Stripes, Foo Fighters i tak dalej. Jednak chyba jest w tym ziarnko prawdy, ponieważ muzycy deklarują, że każda z tych formacji wywarła na nich duży wpływ i stanowi dla nich pewne źródło inspiracji. Bardzo prawdopodobnym jest, że w przyszłości to właśnie do Royal Blood będzie się porównywać kolejne wschodzące gwiazdy rocka.

Wszystko pięknie, ładnie ale jak mają się sprawy z koncertami? Odniosę się może do oceny naszych rodaków- w tym roku Royal Blood zagrali na Open’er Festival i zachwycili publiczność. Tak, wygląda na to, że sprawdzają się także na żywo. Im samym też musiało się podobać bo postanowili do nas wrócić. I to bardzo niedługo. Kerr i Thatcher zagrają kolejny koncert w naszym kraju 14 stycznia w Warszawskim klubie Palladium. Bilety w cenie od 107 złotych są już dostępne. Warto przyjść i przekonać się, że naprawdę jesteśmy świadkami czegoś istotnego. Być może pan Kravitz się wybierze…


Royal Blood na koncercie w Polsce

 

Posłuchajcie kilku kawałków:

 

Ten Tonne Skeleton

 

 

Figure It Out

 

 


zdjęcia: todayfm.com, royalbloodband.com, muzyka.onet.pl

źródła: wikipedia.org, "Teraz Rock", koncertomania.pl

Wyświetlony 2689 razy

Skomentuj

Upewnij się, że wymagane pola oznaczone gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

PIXEL_TEXT_LEGAL PIXEL_LINK_LEGAL_TEXT